Społeczeństwo InwestorówTen blog znajduje się w serwisie niepodległy.pl
Dowiedz się więcej.

« niepodległy.pl
podobna tematyka
Byłem w papieskiej służbie (Polska)
Cyfrowa infrastruktura obywatelstwa (Gospodarka, ekonomia)
Rycerze ekonomii (Gospodarka, ekonomia)
Hucpa na sterydach lichwy międzypokoleniowej (Gospodarka, ekonomia)
Obok centralnego sterowania (Gospodarka, ekonomia)
Cyfrowa humanizacja demokracji (Gospodarka, ekonomia)
Cyfrowa humanizacja gospodarowania (Gospodarka, ekonomia)
Nie ma wolności bez solidarności. (Gospodarka, ekonomia)
Laboratorium solidarności (Gospodarka, ekonomia)
Piramida wartości (Gospodarka, ekonomia)
 strona główna działy tagi szukaj 
Gospodarka, ekonomia2020.09.19 23:37

Pedagog to brzmi dumnie

   
 

Solidarny rozwoju wiedzy wymaga pedagoga w każdym domu.


 

Moje czterdziestolecie

W połowie września 1980 roku uczestniczyłem na dziedzińcu Collegium Broscianum Instytutu filozofii i socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, w publicznym zawiązaniu Niezależnego Zrzeszenia Studentów UJ. To było miejsce drugiego kierunków moich studiów, pierwszym ukończonym w 1980 roku była ekonomika obrotu towarowego Akademii Ekonomicznej w Krakowie.

Jesienią zdążyłem jeszcze coś napisać do biuletynu NZS mojej macierzystej Alma Mater, ale od stycznia 1981 roku terminowałem już w Szkole Podchorążych Rezerwy Ludowego Wojska Polskiego w Elblągu. Gdzie wśród wielu barwnych doświadczeń, była próba utworzenia koła NZS dla absolwentów wyższych uczelni odbywających obowiązkowe szkolenia wojskowe, po kierunkowym uzgodnieniu z ówczesnym Przewodniczącym Krajowej Komisji Koordynacyjnej NZS Jarosławem Guzym, kiedyś kolegą ze szkolnej ławki.

Ważny był dla mnie sam termin poboru, przyśpieszony na mój pisemny wniosek do Wojskowej Komendy Uzupełnień. Mimo, że z różnych powodów mogłem się ukryć przed tym obowiązkiem, co skutecznie robiła ponad połowa moich rówieśników.

Obserwując od połowy lat siedemdziesiątych rozbudzanie nadziei na niepodległość, chciałem umieć strzelać. Uczulił mnie na to mój szwagier mojej mamy rotmistrz WP Stefan Moszyński, uczestnik obu wojen, między innymi Wojskowy Komendant Żytomierza w kwietniu i maju 1920.

Wujek z zamiłowania, wykształcenia i praktyki rolnik, uczył się żołnierki w Armii Austro-Węgierskiej, żeby umieć strzelać. Podobnie jak wielu innych Kresowych Krajan uczestników Polskiej Organizacji Wojskowej, umiało strzelać.

Jako baczny obserwator polskich marców, grudniów, czerwców i sierpni, potwierdzałem sens tej umiejętności. Przejąć kierowanie czołgiem lub skotem, wymienić magazynek AK-47, zastrzelić wartownika albo zamknąć go w areszcie.

Dużo wartościowych kompetencji możliwych do pozyskania tylko poprzez praktykę LWP. Proza drogi do Niepodległości.

Choć równocześnie wielu moich rówieśników oddawało książeczki wojskowe, tak manifestując sprzeciw wobec rządzących. Jak się po latach okazało, tym razem to oni mieli rację.

Domowa edukacja historyczna

Zamierzam opowiedzieć o tym dylemacie uczestnictwa w drodze do niepodległości swoim wnukom. O tym i o innych doświadczeniach, mniej lub bardziej splecionych z naszym politycznym rodowodem.

Tym rodowodem, w którym Prymas Wyszyński a po nim Papież Polak, podjęli się wypełniania roli Interreksów. Potwierdzając znaczenie instytucji Kościoła Katolickiego w dziejach Narodu Polskiego.

Instytucji wspierającej moich rodziców w procesie formacji sumień swoich dzieci. Nie tylko poprzez niedzielne msze święte, ale i poprzez lekcje religii w salkach katechetycznych.

Tych salkach, które decyzją pierwszych rządów Trzeciej Rzeczpospolitej zostały zastąpione lekcjami religii w szkole. Co niestety odebrało Kościołowi Katolickiemu jeden z instrumentów wsparcia solidarności międzypokoleniowej i osłabiło duchowe podstawy samokształcenia w rodzinie.

Tego samokształcenia które w gospodarce opartej na wiedzy powinno, poprzez powiązanie edukacji historycznej z edukacją medyczną tematami edukacji ekonomicznej, tworzyć system domowej edukacji pracy solidarnej. Objaśniającej praktyką rodziców i dziadków znaczenie roztropności, umiaru, męstwa, sprawiedliwości i najważniejszej dla podnoszenia dobrobytu w cyfrowo powiększonej kulturze cywilizacji łacińskiej, cnocie pracodzielności.

Generatory energii sektora dobroczynności

Znaczenie pięciu cnót kardynalnych w procesie cyfrowej humanizacji gospodarowania przedstawiłem w tekście Rycerze ekonomii. https://si.neon24.pl/post/157416,rycerze-ekonomii (rys. 1). Ich upowszechnianie utrwalanie jako kryteriów oceny godnego stylu życia, jako kluczowy warunek wykorzystania nowoczesnych narzędzi dla wolności gospodarowania, przedstawiłem w kolejnym tekście Pogrzeb Oscara https://si.neon24.pl/post/157568,pogrzeb-oscara (rys 3) .

Przedstawiając wyzwania rozwoju cyfrowych zasobów kultury narodowej, wskazywałem na nestorów jako na drożdże wspólnot samorządowych. Ich bezinteresowna praca jest warunkiem koniecznym powstania infrastruktury sektora dobroczynności, chroniącej wiarygodność, tajemnice i inne wartości solidarnego rozwoju wiedzy.

Aby wspólnota polityczna Rzeczpospolitej wspomogła subsydiarnie solidarność międzypokoleniową, jako istotę tożsamości rodziny i narodu, koniecznym jest wzmocnienie udziału pracy dobroczynnej dziadków, w procesie wychowania wnuków. W Polskiej kulturze opartej na etyce chrześcijańskiej, kluczowe znaczenie ma tu witalność Kościoła Katolickiego.

Przed Kościołem Katolickim stoi obecnie wyzwanie włączenia dziadków do rozwoju ich wnuków. Szczęśliwą ku temu okolicznością jest obecność księży, sióstr zakonnych i zawodowych katechetów w przedszkolach i szkołach.

Poszerzenie pracy formacyjnej prowadzonej w przedszkolach i szkołach, o kształcenie dziadków dla ich wsparcia rodziców w pracy wychowawczej, powinno w konsekwencji pomóc dobroczynnym senioriom i nestorom w znalezieniu nowych zadań w domach kultury, bibliotekach i innych klubach rozwoju Polski. Zadań odpowiednich dla znaczenia sektora dobroczynności w gospodarce opartej na wiedzy.

Gdybanie o przyszłości

Dwa lata temu próbowałem namówić katechetkę przedszkola w którym uczył się religii mój wnuk, na zorganizowania wymiany doświadczeń pomiędzy dziadkami pomagającymi rodzicom. W trakcie naszej pierwszej i równocześnie ostatniej rozmowy, widziałem jak oczy pani katechetki stawały się coraz bardziej nieobecne.

Z rozpędu napisałem wtedy tekścik o potrzebie Uniwersytetów dla dziadków https://si.neon24.pl/post/145785,uniwersytety-dla-dziadkow . Przedstawiając trzecie pokolenie nie jako kosztowne obciążenie polityk społecznych opiekuńczym redukcjonizmem „polityk senioralnych”, tylko jako zasób energii do narodowej walki z antycywilizacją homogenizacji.

W ostatnią sobotę listopada planujemy w Bieżanowie pod Krakowem kolejne „przykościelne” rozważania o formach obecności trzeciego pokolenia w życiu wspólnot rodzinnych i narodowych. Przykościelne, bo organizowane przez „pozarządowe” Stowarzyszenie Rodzin Katolickich, choć w pomieszczeniach „samorządowego” gminnego ośrodka kultury.

Tym razem będziemy gdybać o znaczeniu Internetu dla wymiany doświadczeń w pracy dobroczynnej dziadków. Pracy uzupełniającej wysiłki rodziców, księży i katechetów w wychowaniu wnuków.

Czy potrafimy wykorzysta cyfrową sieć do ułatwiania dziadkom samokształcenia w prowadzeniu wnuków do wiedzy ?

Czy potrafimy wzmocnić synergię pomiędzy dwoma najważniejszymi dla solidarności instytucjami polskiej kultury rodziną i Kościołem ?

Czy mogę zostać pedagogiem ?

 

 
173 odsłony   (brak ocen)
zaloguj się lub załóż konto by oceniać i komentować   
Tagi: internet ludzi, solidarny rozwój wiedzy, narodowa samorządność edukacyjna, elektroniczne usługi puliczne.
Re: Pedagog to brzmi dumnie 
miarka, 2020.09.20 o 18:41
"Pedagog to brzmi dumnie"

Nie. Nie obronisz tego twierdzenia gdy powiem że to bzdura. Dumnie to może brzmieć słowo "pan", czy "pani" połączone ze słowem "pedagog".
Samo "pedagog", to raczej "robotnik", "najemnik".

Wychowywanie dzieci jest bardzo proste. - Starczy kupić "mądrą książkę", a tam już jest wszystko co trzeba.
Gorzej kiedy ktoś wyda pieniądze poważniejsze - nakurs, czy szkołę. Taki już nie będzie patrzył na moralne i ludzkie cele wychowania, nawet na swoją odpowiedzialność, a raczej na swoje zyski. Zyski zaś zawsze są niemoralne, bo one są kosztem szkodzenia tym na kim się je osiąga.

Jeszcze gorzej, że każde książkowe czy wyuczone wychowanie będzie tylko "wychowaniem na dobre", a i to w ograniczeniu do "okoliczności książkowych". Zakłada też zawsze dobrą wolę wychowanka, a ta jest raczej typową tylko dla sielankowych okoliczności życia.

Nadto każda "mądra książka" dzisiaj mówi, że cel wychowania to nauczenie dziecka żeby SOBIE poradziło w życiu, a więc żeby było skutecznym w braniu i takim manipulowaniu otoczeniem żeby mu dawano.
Taka pedagogika będzie skuteczną jednak tylko dotąd, aż ktoś powie: "dość tego wyłudzania", "dość tego pasożytowania".
Oczywiście zamiast mówić "dość" może dać, ale samemu "za to" chcieć więcej, a nawet "wszystkiego".


Tak że żadnych książek, żadnej pedagogiki, żadnych dofinansowań. Oczywiście dziadków nikt nie zastąpi ale w wychowaniu z miłością i dla miłości, a to całkiem co innego.
Dopiero z takiego wychowania mogą być dobre efekty "na dobre i na złe". Dopiero takie wychowanie będzie ku odpowiedzialności i dobru, ko moralności i życiu, ku ludzkiej godności i sumieniu uformowanym w człowieczeństwie dojrzałym a ku życiu w pokoju ze wszystkimi pragnącymi życia w pokoju i w zgodnym, jednakowo praktykowanym systemie wartości.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Pedagog to brzmi dumnie   
Andrzej.Madej, 2020.09.20 o 19:50
Ustawiasz mnie to w prawo to w lewo, waląc młotem krytyki, tymczasem w końcówce podzielasz główne cele mojego pomysłu: (1) treści domowej edukacji historycznej z życiowego doświadczenia (dlatego osobisty początek tekstu), (2) przesłaniem edukacji praca solidarna (to w nazwie powiązania trzech przedmiotów), (3) motywacja dzięki rodzinnej troski o owocowanie wartości.

Możliwe, że ułatwiłem Ci atak wprowadzeniem samego słowa "pedagog". Ale jego pierwotne znaczenie tak się pięknie szlachetniało w dziejach, że chyba szkoda by je było porzucić. Coś jak ze słowem "pracodawca" którego obecne znaczenie (czyli "zatrudniający") jest zaprzeczeniem podmiotowości wykonującego pracę (czyli " zatrudnianego").

Czyli dziadkowie mogą wspomóc rodziców, szczególnie w edukacji dla formacji sumień - a to jest zasadnicza myśl tego tekstu.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Pedagog to brzmi dumnie 
miarka, 2020.09.20 o 20:35
Tak, ale Ty to łączysz z instytucjami, subsydiarnością i gospodarką opartą na wiedzy. Wszystkie trzy wiążą się z finansami, a kto płaci to i wykręca najpiękniejsze nawet idee w swoją stronę.
Przypominam że to musi stać na miłości, a ona nie tylko że jest bezinteresowna, ale i ofiarna, i wymagająca poświęceń.
- Tak więc dziadkowie nie mogą tu być od kogokolwiek uzależnieni. Muszą sami mieć dość własnych środków na te działalności. - A to wcześniej muszą i móc uczciwie zarobić i żyć na tyle samodzielnie żeby móc wygospodarować dość oszczędności na to tak dla aktywności indywidualnych jak i w skali gmin.
Ten program więc musi dojrzewać przynajmniej przez czas życia dwóch pokoleń, i dopiero dzisiejsze dzieci mają szansę go wdrażać w życie. Najwcześniej one, gdy już dorosną.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Pedagog to brzmi dumnie   
Andrzej.Madej, 2020.09.20 o 20:56
Oczywiście, że nowe obyczaje prowadzenia przez dziadków wnuków do wiedzy wymagać będą dziesiątków lat ucierania dobrych praktyk. Ucierania z pomocą Internetu Ludzi i instytucji, które powinny go wykorzystywać. W tym instytucji Kościoła Katolickiego.

A co do źródeł zasobu energii, trudu poświęcenia dla pracy dobroczynnej, to mogą się ujawniać poprzez przemiany demograficzne. Jeżeli przestaniemy trzecie pokolenie traktować jako obciążenie budżetu a zaczniemy jako zasób kultury.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Pedagog to brzmi dumnie 
miarka, 2020.09.20 o 23:23
"Jeżeli przestaniemy trzecie pokolenie traktować jako obciążenie budżetu a zaczniemy jako zasób kultury".

A po co to?
- To nie wystarczy jak będziemy swoją pracę wykonywali, pieniądze zarabiali, z nich na bieżąco korzystali, a nadto i sensownie w ubezpieczenie lokowali, i oszczędności nie tylko na rezerwy ale i na potrzeby w starości a szczególnie związane z potomstwem odkładali?
- Żeby jacyś dysponenci budżetu chcieli nam do portfeli zaglądać, naszymi pieniędzmi obracać i może jeszcze nam mówić jak, kiedy i gdzie nimi dysponować?

Przecież czym innym są dobra wspólne narodu, a czym inne rodzin, a jeszcze czym innym budżet państwa.
Państwo, czy dokładniej władze państwowe nigdy nie mogą wynosić się nad naród czy rodziny.
Zarząd bieżący który sprawują władze państwowe nad dobrami wspólnymi narodu nie należy do budżetu, i jest sprawowany przez władze państwowe po to żeby były dostępne dla pokolenia bieżącego i pokoleń przyszłych, aby wokół tych dóbr mogły organizować swoje zaspokajanie potrzeb, a nie żeby je zużywać na jakiekolwiek potrzeby.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Pedagog to brzmi dumnie   
Andrzej.Madej, 2020.09.21 o 08:45
Piszesz:
"Przecież czym innym są dobra wspólne narodu, a czym inne rodzin, a jeszcze czym innym budżet państwa. "

Moim zdaniem cyfryzacja kultury radykalnie zmienia tą sytuację. I stoimy teraz przed wyborem czy w Polsce zmieni na dobre dla wolności, czy na złe dla wolności.
Łatwo już było.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Pedagog to brzmi dumnie 
miarka, 2020.09.21 o 10:35
Nieeee...

"Piszesz:
"Przecież czym innym są dobra wspólne narodu, a czym inne rodzin, a jeszcze czym innym budżet państwa. "
Moim zdaniem cyfryzacja kultury radykalnie zmienia tą sytuację"

Nie, bo ta sytuacja zmienić się nie da. Próby zmiany to instalowanie patologii z typowymi faszyzmem lub komunizmem na czele..

Nie twórz z "cyfryzacji" jakichś ram dla kultury, i wspólnot ludzkich, jakieś religii pochodnej od doklejonej do niej ideologii.
Ona nic sama w sobie nie tworzy. Jest tylko innym sposobem mówienia o rzeczywistości, mówienia zresztą w interesie maszyn, a nie ludzi.

Owszem, ona wpływa i na życie ludzkie, a więc i na ich kulturę, z tym że to tylko od nas zależy czy to będzie wpływ dobry i służący naszym, ludzkim wartościom i celom, czy przeciwnie - będzie sama mitem, który będzie wymuszał nasze służenie najpierw jemu, będzie więc zniewalać ludzi, wynosić się nad nich, a ich samych wtłaczać przemocą i gwałtem, czy terrorem i wymuszeniem w zdecydowanie przyciasne ubranka nieludzkich rygorów.

Cyfryzacja ma dla nas sens tylko o tyle, o ile jako ludzie będziemy ją kontrolowali, i to my stanowili dla niej nieprzekraczalne ramy. - I że to będą zarazem ramy naszej narodowej i rodzinnej, oraz ludzkiej kultury.

Z chwilą kiedy sposób mówienia o rzeczywistości (w tym w technice cyfrowej)zaczyna się wynosić nad ludzi, nad ich wartości i cele, nad prawdę jedyną, nad ich dobroć i dobra wspólne (w tym nad państwo), staje się on narzędziem zbrodni.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Pedagog to brzmi dumnie   
Andrzej.Madej, 2020.09.21 o 21:45
Piszesz:
"Nieeee...

" (..." Moim zdaniem cyfryzacja kultury radykalnie zmienia tą sytuację"
Nie, bo ta sytuacja zmienić się nie da. Próby zmiany to instalowanie patologii z typowymi faszyzmem lub komunizmem na czele.. "

To mamy różne wyczucie. Wprowadzenie druku dokonało zmian w kulturze dopiero 300 lat po Gutenbergu, z cyfrowym czasem i przestrzenią kultury zapewne pójdzie szybciej.
Mam nadzieję, że będzie to nowy paradygmat wolności gospodarowania zasobami wspólnot.
Począwszy od wspólnoty ciała i ducha człowieka.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Pedagog to brzmi dumnie 
miarka, 2020.09.21 o 22:31
Nie. Tu nie chodzi o stronę techniczną a o władzę nad książką pisaną ręcznie, później pisaną drukiem, a dziś o władzę nad książką zapisaną cyfrowo.

Największa władzę ludzie mieli przy zapisie ręcznym. Książka szła z ręki do ręki, bez pośredników.
Druk już stworzył instytucje wydawców, a za nimi hańbę na historii ludzkości, wielki akt antykultury ludzkiej, hańbę do dziś nie zmazaną w postaci cenzury.
I to co się dziś dzieje, to praktycznie śmierć kultury na rzecz barbarzyństwa pośredników.
- Na każdym kroku np. "dbamy o toja prywatność, powierz nam kontrolę nad swoimi danymi osobowymi, nam i firmom z nami związanym" to znacznie większa zbrodnia na ludzkości jak cenzura papierowych książek.
A przecież to jeszcze że jesteś na każdym kroku śledzony to jeszcze nie wszystko, bo na każdym kroku masz dostęp limitowany według woli pośredników.
- I jako człowiek, uczestnik i twórca kultury jesteś tu bezradny, jesteś zniewolony.

Jeszcze raz powtarzam, że cyfryzacja jest dobra tylko i wyłącznie wtedy gdy nad wszelkimi jej aspektami władzę i kontrolę mają wspólnoty ludzi moralnych moralnością z najwyższej półki, i o prawdziwie ludzkiej duchowości, ludzie najpierw ideowi, a dopiero później patrzący na to aby ich działalności były korzystne dla wspólnot, i dopiero dla siebie.

Dzisiaj nie jest problemem czy ma być cyfryzacja, tylko komu ta cyfryzacja będzie służyła, a więc i kto będzie miał kontrolę nad środkami wyrazu w komunikacji międzyludzkiej, i czy aby na pewno będzie to pierwszoplanowe dobro wspólne ludzkości

Nie wiem, czy dotarło do Ciebie, że Windows już twierdzi że jego programy nawet nie są własnością tych co je kupują, tylko usługą, a więc i stają się oni właścicielem tego co na nich robisz.
Może tego jeszcze nie egzekwują, ale w praktyce to oznacza że "pół świata" wszystko co robi w technice cyfrowej, robi nie dla siebie, nie dla swoich rodzin czy narodów, nie dla ludzkości, ale dla akcjonariuszy i właścicieli Microsoftu. Zresztą i już potrafią z dysków ginąć pewne rzeczy. - Nie zauważyłeś?

Jeśli tu nie nastąpi zryw całej ludzkości i utrzymają się obecne trendy, to cyfryzacja będzie tylko zbrodniczym narzędziem antykultury z zamordyzmem i totalnym zniewoleniem.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Pedagog to brzmi dumnie   
Andrzej.Madej, 2020.09.22 o 05:46
Poprzez kurczowe trzymanie się znaczenia ochrony osobistej własności blokujesz możliwość oceny korzyści wspólnot z przemian zachodzących w kulturze. Blokujesz możliwości zastosowania kryteriów porównawczych cywilizacji, z punktu widzenia tempa podnoszenia poziomu bogactwa narodowego i zaspokajania osobistych potrzeb.

Tymczasem dla mnie kluczową wartości cyfryzacji jest to że nowe narzędzia pozwalają na zmiany w wartościowaniu i zaspokajaniu potrzeb. Zarówno w wymiarze osobistym jak i wspólnotowym +xn--niepodlegy-i0b.pl .
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Pedagog to brzmi dumnie 
miarka, 2020.09.22 o 08:24
"Poprzez kurczowe trzymanie się znaczenia ochrony osobistej własności blokujesz możliwość oceny korzyści wspólnot z przemian zachodzących w kulturze".

To już całkiem wykręciłeś kota ogonem. Przecież to ja bronię kultury (w tym dóbr wspólnych ludzkich wspólnot jako jej elementu), a Ty własności prywatnej.

Jeszcze raz wrócę do przykładu z blokadą wejścia na jakiś portal żeby tam coś przeczytać np.o kulturze, np. średniowiecznej w Krakowie, np. Twojego autorstwa pod pretekstem że nie chcę pośrednikowi internetowemu oddać moich danych osobowych.
- Danych dla mnie niebagatelnych, bo dotyczących nie tylko mojej pracy naukowej (ktoś może śledząc czym się zajmuję spróbować mnie wyprzedzić i sam ją napisać), ale w ogóle i wszystkiego co robię w internecie, nawet odnośnie rzeczy o których się na spowiedzi nie mówi, mojej intymności, moich przemyśleń które dopiero formułuję i zbieram do tego materiały.
- W tej sytuacji, np. Ty będziesz za tym żebym ja te dane podawał, bo pośrednik internetowy który już zdążył w ten sposób Twoje opracowanie zawłaszczyć jednak chce Ci płacić jakąś cząstkę tego co sam dostanie od firm z którymi współpracuje. Dostanie i za zdradzenie mnie i sprzedanie tego co mam tylko dla siebie (zwłaszcza jako element swojej tożsamości, swojej mądrości, swojej kultury).
W ten sposób wbrew temu co piszesz ja, chcąc zachować pewne sfery swojej kultury osobistej wyłącznie dla siebie i osób zaufanych, nie mogę powiększać swojej kultury ogólnej, rozwijać swoich zainteresowań wcale nie nastawionych na zarobek, bo mi blokują dostęp do Twojego opracowania, bo oni chcą tu na wszystkim zarabiać. Ich zyski robią się ważniejsze jak nasza kultura i jej kosztem.

Zauważ, że oni tu Ciebie nie pytają, czy się zgadzasz na blokowanie mojego dostępu do Twojego artykułu.
Ta patologia sięga i bibliotek uczelnianych, też już w znacznym stopniu cyfryzowanych.
Podobno autorzy chcąc żeby dostęp do tworzonych przez nich dóbr kultury był bezpłatny - jak dla typowego dobra wspólnego, nie mogą tego zrobić, bo pośrednicy już liczą na zysk i nie zgadzają się.

Poza tym wspólnoty nie żyją dla korzyści, a dla kultury.


"Blokujesz możliwości zastosowania kryteriów porównawczych cywilizacji, z punktu widzenia tempa podnoszenia poziomu bogactwa narodowego i zaspokajania osobistych potrzeb".

Ależ sobie porównuj, tylko nie odnoś tego do naszego życia, nie każ nam żyć według wiedzy o naszej cywilizacji, bo my mamy kulturę.
Nie każ nam żyć według humanizmu, bo my mamy człowieczeństwo.
Nie każ nam żyć według etyki, bo my mamy moralność,
nie każ nam żyć według prawa bo my mamy sprawiedliwość.

To tylko zarys, bo powiesz np, że elementem prawodawstwa są zakazy i nakazy i one są potrzebne.
A ja powiem "stop" - my mamy sprawiedliwość, a w niej i wiarę, nadzieje i miłość, i odpowiedzialność z wolnością, harmonijnie powiązane z równością i braterstwem.
- Nie chcemy prawa, bo ono krzywdzi a nie nagradza, bo to patologia na której żerują tłumy pasożytów.
- Patologia bo krzywdzi dobrych, tych co się bronią przed skrzywdzeniem, a i tak są krzywdzeni przez prawników.

Kryteria porównawcze cywilizacji nie odnoszą się do życia.

To są kryteria antropologiczne, zastosowań praktycznych z tego nie ma, bo żeby udowadniać swoje racje musiałbyś wyzabijać wszystkich członków danej cywilizacji.

Nie można wynosić cywilizacji przed kulturę bo zawsze wyjdzie z tego ideologia satanizmu, zbrodnia, mord, zdrada, korupcja, kłamstwo, manipulacja i terror, przemoc i gwałt.


Chciałbyś np.: "porównywać cywilizacje, z punktu widzenia tempa podnoszenia poziomu bogactwa narodowego i zaspokajania osobistych potrzeb"?
Wyjdzie Ci że cywilizacja turańska była tu najskuteczniejsza. Byle wyprawa grabieżcza i skok był gigantyczny. Ale mamy i współczesnych naśladowców: korporacje prywatne, globalistów, komunistów, rewolucjonistów, satanistów (za jeden pokłon, oraz USA (ci to tak się rozbujali, że w wojnach grabieżczych nie ustają).
- Chciałbyś żeby w Polsce było wdrażane to co tam jest i na co się jeszcze zanosi?

Ale przecież porównujesz żeby to wdrożyć w praktykę życia państwa.
- Zderzają się więc dwie cywilizacje: łacińska i turańska, i zgodnie z prawem profesora Konecznego, skoro zrównałeś te cywilizacje a cywilizacja turańska stawia niższe wymagania moralne, to zacznie się szybki proces zwijania cywilizacji łacińskiej a instalowania w jej miejsce cywilizacji turańskiej (niższa wygrywa), i np. władzy będzie wolno wszystko a podwładni nic nie będą mieli swojego oraz będą musieli być ślepo posłuszni.

Tylko po co to rozważać, przecież to jest i w Polsce (PiS wprowadza coraz głębsze państwo terrorystyczne) i globalnie (pod pretekstem plandemii idzie ku najgłębszemu totalitaryzmowi, powszechnemu wywłaszczeniu i najbezwzględniejszemu niewolnictwu).
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Pedagog to brzmi dumnie   
Andrzej.Madej, 2020.09.22 o 08:58
Napisałeś:
"Przecież czym innym są dobra wspólne narodu, a czym inne rodzin, a jeszcze czym innym budżet państwa. "
Ja dopisałem:
"Moim zdaniem cyfryzacja kultury radykalnie zmienia tą sytuację"

Ty zdecydowanie zaprzeczyłeś mojej opinii. Po czym przedstawiasz zarzuty wobec współczesnego degradowania człowieczeństwa - moralności - sprawiedliwości.
Też stawiam te zarzuty, uogólniam je do kierunków modernizacji w ustroju zdrowia oraz edukacji i wskazuję na wartości, zasady którym powinny służyć nowe instytucje, instrumenty.

Zostaję przy swojej opinii i pozytywnych poszukiwaniach. Ta moja notka była o sensie synergii pomiędzy Kościołem Katolickim a trzecim pokoleniem w domowej edukacji historycznej.

Może tylko tyle - może aż tyle.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Pedagog to brzmi dumnie 
miarka, 2020.09.22 o 10:11
"Ty zdecydowanie zaprzeczyłeś mojej opinii. Po czym przedstawiasz zarzuty wobec współczesnego degradowania człowieczeństwa - moralności - sprawiedliwości.
Też stawiam te zarzuty..."

Znowu coś wykręciłeś.Przecież po tym zanegowaniu napisałem:
"Nie twórz z "cyfryzacji" jakichś ram dla kultury, i wspólnot ludzkich, jakieś religii pochodnej od doklejonej do niej ideologii.
Ona nic sama w sobie nie tworzy. Jest tylko innym sposobem mówienia o rzeczywistości, mówienia zresztą w interesie maszyn, a nie ludzi.

Owszem, ona wpływa i na życie ludzkie, a więc i na ich kulturę, z tym że to tylko od nas zależy czy to będzie wpływ dobry i służący naszym, ludzkim wartościom i celom, czy przeciwnie - będzie sama mitem, który będzie wymuszał nasze służenie najpierw jemu, będzie więc zniewalać ludzi, wynosić się nad nich, a ich samych wtłaczać przemocą i gwałtem, czy terrorem i wymuszeniem w zdecydowanie przyciasne ubranka nieludzkich rygorów.

Cyfryzacja ma dla nas sens tylko o tyle, o ile jako ludzie będziemy ją kontrolowali, i to my stanowili dla niej nieprzekraczalne ramy. - I że to będą zarazem ramy naszej narodowej i rodzinnej, oraz ludzkiej kultury.

Z chwilą kiedy sposób mówienia o rzeczywistości (w tym w technice cyfrowej)zaczyna się wynosić nad ludzi, nad ich wartości i cele, nad prawdę jedyną, nad ich dobroć i dobra wspólne (w tym nad państwo), staje się on narzędziem zbrodni."

Tak więc pisałem tylko o cyfryzacji. Bo niby gdzie tu są te "zarzuty wobec współczesnego degradowania człowieczeństwa - moralności - sprawiedliwości"?
I to ja chcę żeby cyfryzacja odgrywała rolę "pozytywną", a to dzięki kontroli jej praktyki od strony wartości i celów ludzkości i jej wspólnot.
W dalszych wypowiedziach wskazuję że tak jak zaczęła być praktykowana, idzie w kierunku zabójczym dla kultury ludzkiej.


... a Ty "pozostajesz przy swojej opinii".
- Rozumiem, że opinii iż cyfryzacja jest dobra na wszystko, bo "pozwala na zmiany w wartościowaniu i zaspokajaniu potrzeb".

Ja to widzę jako Twoje skupianie się na celach doraźnych, a nie na naszych dalekowzrocznych, ludzkich celach.
"Pozostajesz przy swojej opinii", choć omijałeś sprawy które ja akcentowałem, zwłaszcza sprawę udziału w cyfryzacji pośredników którzy ją zawłaszczają choć ma ona być naszym dobrem wspólnym i własnością niezbywalną i niepodzielną, oraz pod naszą, Narodu Polskiego kontrolą.
Internet (główne miejsce cyfryzacji) też jest dobrem wspólnym ludzkości, a więc i narodów, i nie może być traktowany jak własność korporacji prywatnych.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Pedagog to brzmi dumnie   
Andrzej.Madej, 2020.09.22 o 20:10
Przestaję widzieć różnice pomiędzy naszymi spojrzeniami na cyfryzację. Oczywiście może być dobrze (humanizacja) albo źle (homogenizacja). I o tym, o zagrożeniu cyberpastuchami piszę od kilku lat. Obawiam się, że Twoje zarzuty zaczynają być erystyką.

Tymczasem nie podejmujemy problemu głównego pozytywnych zmian cyfryzacji (humanizacji). Czy wynikające z procesu cyfryzacji, zobowiązania do samodzielności w wartościowaniu i zaspokajaniu potrzeb, dają się ująć w postulaty zmian ustroju i polityk obecnego modelu wychowania, opartego na dominacji państwa nad szkołą. I infantylizacją trzeciego pokolenia.

Jak opisać i badać znaczenie udziału dziadków na prowadzeniu wnuków do wiedzy ?

Jak opisać i badać znaczenie Kościoła dla integracji rodzin i narodu czyli rodziny rodzin ?
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Pedagog to brzmi dumnie 
miarka, 2020.09.23 o 00:23
"Przestaję widzieć różnice pomiędzy naszymi spojrzeniami na cyfryzację".

A ja ją widzę coraz wyraźniej :-)


"Oczywiście może być dobrze (humanizacja) albo źle (homogenizacja).
I o tym, o zagrożeniu cyberpastuchami piszę od kilku lat. Obawiam się, że Twoje zarzuty zaczynają być erystyką".

Homogenizacja to wielka patologia i ideologia komunizmu w tworzeniu odgórnym "nowego człowieka". Ideologia komunizmu uznaje pochodną od człowieczeństwa, czyli ideologię humanizmu za tworzącą obraz "nowego człowieka", czy odpowiednio tworzącej pożądany dla tej ideologii obraz "nowej normalności" uznającej patologię za "nową normalność" (o niej mówił Gates, różne bzdury w temacie wypisywały media, "nową normalnością" była by niesprawiedliwość choćby i "wołająca o pomstę do nieba".

Zauważyłeś co się stało w tym zdaniu? - Otóż dobro i zło z Twojego zdania przestały być alternatywą. A dlaczego?

Otóż "homogenizacja" to inaczej "urawniłowka" z rewolucji bolszewickiej, albo "równość" w rozumieniu masonów stojących za Rewolucja Francuską, równość oderwana od braterstwa oraz odpowiedzialności i wolności, od harmonijnego z nimi związku, ale i mówiąc bardziej współczesnym językiem, jest to ideologia egalitaryzmu, ideologia zazdrości, zawiści, roszczeniowości, uzurpacji i dziecinady, ideologia fałszywej sprawiedliwości, bo pozwalająca ideologom, kłamcom i manipulatorom łatwo napuszczać jednych przeciw drugim.
- Ideologia najbardziej nadająca się globalistom do zaprowadzani powszechnego niewolnictwa, w którym jeden drugiego miałby pilnować żeby się nie wyróżniał. (w tym miejscu trzeba wspomnieć o tej roli maseczek).
- Nad tym wszystkim miałby czuwać diabeł praw z jemu typowym "mam do tego prawo, a jak tak to mogę go realizować po trupach";
- Realizować z całą bezwzględnością, nawet gdy ten co go dał nie może się wykazać tym,
- że go dał ze swego,
- że nie daje jako złodziej, tylko daje jako uczciwy posiadacz, czy
- że nie daje jako oszust, jako ten, co daje komuś coś, co on i tak ma.
Równość wyrasta na ideologię samodzielną wręcz religię ze swoimi kapłanami i guru, ze swoimi ideologicznymi emocjami i takąż wrażliwością, kojarzoną z ideologią poprawności politycznej.

Pospieszyłeś się - uznałeś humanizację za coś innego jak homogenizacja. Zapomniałeś o jeszcze jednej rewolucji jaką była protestantyzacja, a wraz z nią tzw. Renesans czyli właśnie humanizacja w miejsce człowieczeństwa.
- Owszem, te słowa często były stosowane jako zamienniki, ale kto powinien to wiedział, że to już rewolucja satanistyczna, że pochodna od człowieczeństwa (humanizm) na zasadzie satanistycznej odwrotki zaczęła być ważniejsza jak człowieczeństwo. "Ludzkim" zaczęto nazywać i demoralizację i wynaturzenie, a "powrót do natury" nie oznaczał już natury ludzkiej, a każdą brewerię z jaka ktoś chciał być identyfikowany.
Już pisałem, że aby się uwolnić od zagrożeń najpoważniejszych musimy pilnie przejść kontrrewolucję protestancką.

Pospieszyłeś się. - Tak tu w wyciąganiu wniosków, jak z praktykowaniem cyfryzacji oraz zaufaniem do niej jako pożytecznego narzędzia niezależnie od tego, kto sprawuje nad nią kontrolę, a więc i komu ostatecznie będzie ona służyła.

- Na codzień pomijasz że ona również szkodzi.
Zagrożenie "cyberpastuchami" (a więc władzą nad ludźmi jako ogółowi tych co dokonali wrogiego przejęcia i uwłaszczenia się na cyfryzacji. Cyfryzacji jako nowej formy zapisu ludzkiej mowy, która od zarania jest formą komunikacji międzyludzkiej i częścią ludzkiej kultury. - I niezależnie od rodzaju środków przekazu zawartych tu informacji sama idea cyfryzacji nie podlega zawłaszczeniu przez żadne osoby czy instytucje dokładnie tak jak i nie podlega mowa za pomocą strun głosowych,języka, ust i powietrza, czy ręczny zapis liter na czymkolwiek.
Cyfryzacja jest dobrem wspólnym i ludzkości, i w swoim zakresie wspólnoty narodowej.
Zagrożenie "cyberpastuchami" jest niczym innym jak stanem kiedy agresor przystępuje do wrogiego ataku na nas i już musimy podjąć obronę konieczną.
- Ono nam nie pozwala nam na jakąkolwiek aktywność dopóki się go nie oddali, a Ty mając tego świadomość pchasz się w działania?
To komu one będą służyły?


"... Nie podejmujemy problemu głównego pozytywnych zmian cyfryzacji (humanizacji). Czy wynikające z procesu cyfryzacji, zobowiązania do samodzielności w wartościowaniu i zaspokajaniu potrzeb, dają się ująć w postulaty zmian ustroju i polityk obecnego modelu wychowania, opartego na dominacji państwa nad szkołą? I infantylizacją trzeciego pokolenia"?

Po tym, co pisałem powyżej chyba już widzisz, że dopóki nie obronimy się przed "cyberpastuchami", nie istnieją żadne możliwości żeby móc bezpiecznie korzystać z cyfryzacji, w tym z jej pomocą robić dobre rzeczy dla rodzin.


"Jak opisać i badać znaczenie udziału dziadków na prowadzeniu wnuków do wiedzy ?
Jak opisać i badać znaczenie Kościoła dla integracji rodzin i narodu czyli rodziny rodzin ?"

Dopóki cyfryzacja nie jest w naszej służbie zostają środki tradycyjne.
Jakiekolwiek korzystanie z niej wymaga nauki bezpiecznego nią się posługiwania tak żeby mieć pewność że się nad nią panuje.
Nie wolno dać się wciągać w perspektywy przejścia na pieniądz elektroniczny, czy jakieś ogólnie mówiąc elektroniczne nadzory.
To są wszystko narzędzia antyludzkie w rekach bestii w ludzkiej skórze.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Pedagog to brzmi dumnie   
Andrzej.Madej, 2020.09.23 o 06:19
Stawiasz mi zarzut że pośpieszyłem się z przeciwstawieniem słów humanizacja i homogenizacja. Że w Polskiej historii słowa te były tak bliskoznaczne, że dało się je wprowadzić do ideologii przeciwstawnych z punktu widzenia podmiotowości człowieka (integracji unikalnego wymiaru duchowego i fizycznego).
Możliwe. Możliwe nawet, że w sukcesie kuglowania pojęciami równość - braterstwo - solidarność, czy prawo - sprawiedliwość, kluczowym było wykorzystanie rewolucji druku przez reformację. I że obecnie cyfryzacja staje się podobnym narzędziem sił niszczących podmiotowość.

Ale.
Z premedytacją używam akurat tych słów, bo w Polsce druk służył też upowszechnianiu Kazań Sejmowych i kolejności: "Dla siebie robicie co dla Polski robicie". Czy potem innemu Oświeceniu, bo tworzącemu podwaliny pod XIX wieczne instytucje solidaryzmu gospodarczego (od Stanisława Staszica). Więc nie mamy w polskiej kulturze powodu porzucać to słowo. Tylko używać go do rozmowy z Francuzami, Niemcami, Czechami, Słowakami o modernizacji ustroju gospodarowania XXI wieku.

Czuję, że dla praktycznego pożytku z tej wymiany myśli, warto by spróbować sformułować przedmiot takich systematycznych badań porównawczych.
Może wychodząc od znaczenia "pracy" w drodze do Życia wiecznego w Katolicyzmie i w Protestantyzmie. I tego kryterium pierwszeństwa w ludzkich powinnościach zaspokajania potrzeb: czy pożytek indywidualny dla wspólnoty czy pożytek wspólnoty dla jednostki. Co przywołał św. JPII w Sejmie 11.06.1999.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Pedagog to brzmi dumnie   
Andrzej.Madej, 2020.09.23 o 06:38
...
Druga kategoria obok "pracy" którą (chyba) warto by poddać analitycznym porównaniom to kategoria "gospodarstwo domowe" czyli rodzina. I jego autonomia wobec wspólnoty. Tu chyba zaczną się gigantyczne różnice pomiędzy kulturami różnych religii.
Różnice, które przełożą się na odpowiedniość form instytucji gospodarczych, dla oczekiwania w danej kulturze odpowiedzialności w przedsiębieraniu ryzyk inwestowania.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Pedagog to brzmi dumnie 
miarka, 2020.09.23 o 11:04
Swoją odpowiedź zaczynasz bardzo ciekawie i się zgadzam. Jednak po "Ale" wracasz w stare koleiny moim zdaniem błędne. Mianowicie cały czas intensywnie sugerujesz że tak jak druk odegrał rolę pozytywną to pozytywną może odegrać i cyfryzacja.
Otóż nie. W kwestii druku była patologia pośrednictwa a za nią cenzury od strony politycznej stosunkowo późno, a wcześniej długo nie przeszkadzało to w swobodnym rozwoju kultury.
Z cyfryzacją od razu zaczęło się od patologii i to cały czas eskaluje, bo starczy odrobina kapitału i pod pretekstem "własności" środków technicznych zostaje sprywatyzowane i zawłaszczone przez pośredników dobro wspólne jakim jest cyfryzacja.
W ten sposób zawłaszczoną i ocenzurowaną, zakłamywaną i manipulowaną staje się cała kultura. staje się i cała kultura ludzka i narodowa a na rzecz i antykultury i beznarodowego a nawet bezwspólnotowego, niemoralnego a nawet nieludzkiego globalizmu-komunizmu.
Można nawet powiedzieć że cyfryzacja stała się bronią przeciwko człowiekowi, bronią miażdżącą całą naszą kulturę.


W ogóle to w bardzo ważnej kwestii od razu sobie zaprzeczasz, bo piszesz:
"Z premedytacją używam akurat tych słów, bo w Polsce druk służył też upowszechnianiu Kazań Sejmowych i kolejności: "Dla siebie robicie co dla Polski robicie"
... i odnosząc sprawę druku do czasów późniejszych.
Wszystko tutaj tłumaczą słowa księdza Skargi. Robić najpierw dla Polski, a w rezultacie i uzyskiwać korzyści i dla siebie tylko później to dokładnie to co w naszym systemie wartości znaczy priorytet. - Priorytet czyli pierwszeństwo dla wartości i działań nakierowanych na dobro wspólne (tu w innych kulturach mamy przywileje osób, czy ich grup interesu, władzy, czy praw).
W ogóle u Księdza Skargi ten element pierwszeństwa dla spraw publicznych był sednem jego kazań, czyli prezentowania mądrości i nauk.

To jego "Dla siebie robicie co dla Polski robicie" dotyczyło i druku. On też musiał najpierw być dla spraw duchowych, później człowieczeństwa i kultury, z wewnętrzną w kulturze religią (w Polsce katolicką, bo mimo prawosławia i protestantyzmu, to katolicyzm był korzeniem naszej całej polskiej kultury, w tym organizacji życia społecznego.
To z tego poziomu przemawiał ksiądz Skarga.
Dalej oczywiście był wykształcony priorytet spraw narodowych, a za nimi państwowych.

- Katolicka moralność owocowała też ładem moralnym życia publicznego w państwie, ale i zrozumieniem istoty prawa i zawieranych w nim definicji sięgających czasów rzymskich, tych już w rozumieniu katolickim.
Pamiętajmy że książki księdza Skargi (drukiem) długo były jedynymi książkami na licznych dworach szlacheckich.
- A w nich typowymi były mowy typu: "Z premedytacją używam akurat tych słów, bo w Polsce druk służył też upowszechnianiu Kazań Sejmowych i kolejności: "Dla siebie robicie co dla Polski robicie".

Tymczasem (jak powyżej pisałem) z cyfryzacja od początku jest odwrotnie. - Indywidualizm, prywata, egoizm, interesowność. - Wszystko wbrew moralności, umacniane zdradą i terrorem, przemocą, gwałtem i wymuszeniem, a na to jeszcze kłamstwem i manipulacja i zbrodnią korupcji.


Piszesz: "Więc nie mamy w polskiej kulturze powodu porzucać to słowo" Rozumiem że słowo "humanizacja", bo "homogenizację" zgodnie uznajemy za patologię.

Otóż ja jestem jednak za tym, żeby to słowo uznać za ideologiczne i naganne, i wszystko co się z nim wiąże w naszym życiu usuwać.
Co innego humanizm. Ten jest kryterium porównawczym sposobów rozumienia człowieczeństwa w kulturach dokładnie tak samo jak takim narzędziem dla porównywania kultur jest cywilizacja, a narzędziem porównawczym moralności etyka.
I tak samo jak cywilizacji i etyki nie da się odnosić do życia tak i humanizmu. - Ma być tylko dla porównań.
A przypadek "humanizacji" jest właśnie takim patologicznym stosowaniem humanizmu do życia - przejściem od humanizmu do realnego życia przez jego "humanizację".

A tu już mamy różne odmiany poprawności politycznej (odmiana satanizmu), daleko idące odmiany komunizmu, np ekologizm, po prawa człowieka dla małp, zniesienie kary śmierci, prawa dla przestępców nawet większe jak prawa dla ich ofiar, niszczenie Puszczy Białowieskiej przez nie powstrzymywanego z powodów ekologii kornika, czy ostatnio odchodzenie od używania futer naturalnych i likwidacja branży rolnictwa w Polsce tym się zajmującej.

To dlatego tak Ci pilno w końcówce swojej wypowiedzi do porównań naszej kultury katolickiej z protestancką i prawosławną, że popadasz w fałsz. Niby porównujesz kultury, ale skoro narzędziem porównań są cywilizacje, to faktycznie porównujesz cywilizacje. A dlaczego? - A dlatego żeby chytrym sposobem zaraz odnieść to do kultur.. W ten sposób równouprawniasz kultury żywe (pamiętamy że cywilizacje podlegają porównaniu, bo są postrzegane antropologicznie). Tak więc już przyczyniasz się do niszczenia kultury naszej na rzecz kultur stawiających niższe wymagania moralne, zwłaszcza protestanckiej (pamiętać też trzeba że protestanci sami wykluczyli się z cywilizacji łacińskiej z chwilą kiedy poszukali sobie innej drogi jak droga katolicka).


Mówisz: "Więc nie mamy w polskiej kulturze powodu porzucać to słowo. Tylko używać go do rozmowy z Francuzami, Niemcami, Czechami, Słowakami o modernizacji ustroju gospodarowania XXI wieku".

Właśnie o to chodzi że jak będziesz z nimi rozmawiał ich językiem znaczeń słów to sam się będziesz programował i na ich ideologie, a więc i niepostrzeżenie przejdziesz na stronę ich ideologii sprzecznej z naszymi ideami - a to już demoralizacja, więc w jej wyniku zawsze będziesz przegrywał na ich rzecz.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Pedagog to brzmi dumnie   
Andrzej.Madej, 2020.09.23 o 12:33
1) Skoryguję Twoją informację o praktycznym wykorzystaniu Gutenbergowskiej instytucji wydawnictwa drukarskiego (nie sama maszyna z wymienną czcionką ale i wiele działań towarzyszących). Otóż jako pierwszy na dużą skalę użył tej instytucji Maciej Korwin król Węgier dla czarnego PR przeciw Wladowi Palownikowi (vel Draculi). O czym opowiadano mi detalicznie w Rumunii, więc może kiedyś napiszą też w Wiki.
Kolejne użycie drukarni przeciw wartościom to oczywiście sukces przemian Marcina Lutra itd ... Jako pierwsze miejsce wykorzystania druku do przemian społeczno-gospodarczych w cywilizacji łacińskiej ja datuję na Francję XVIII wieku.

2) Osią destrukcji cyfryzacji jest moim zdaniem Internet Rzeczy. Dlatego ponad rok temu zacząłem pisać o Internecie Ludzi.

3) Współpraca przy rozważaniu (intelektualnym) czy kierunkowaniu (politycznym) modernizacji wymaga nazwania procesu. Nie tylko docelowej wartości. Choć powinna tą wartość (humanizm ...) mieć na uwadze.
Różni nas poczucie determinizmu w procesie integracji gospodarczej w Europie. Moim zdaniem proces ujednolicania rynków nie ma alternatywy. W tym ujednolicania rynku pracy a przy tym standardów kwalifikacji. To proces rozpoczęty (w Szkocji od strony Wielkiej Brytanii) jakieś 25 lat temu, podjęty w Brukseli jakieś 20 lat temu, w Wa-wie ma mocne osadzenie od ok 5-ciu lat.
W tym kontekście szukam słów / sposobów wpisania "samokształcenia w rodzinie" do katalogu kluczowych kompetencji UE. Mówienie o "pracodzielności" jest nieco wcześniejsze.
Słowo "humanizacja" ma pomóc w tym procesie. Czy będzie szkodzić ? Czy lepiej wprowadzić inne słowo ? - do rozważania.
Podobnie jak pomóc powinno słowo "pedagog"/ Oba z tego samego pnia, podobnie jak Kairos, pandeia, Cyberpolis ...
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Pedagog to brzmi dumnie 
miarka, 2020.09.23 o 19:24
Nie chodzi o samo "posłużenie się nową formą zapisu słów w dobrym czy złym celu" (a więc wystąpienie przeciwko prawości, błądzenie grzeszenie czy wynaturzenie z tym związane), tylko o zawłaszczenie dobra wspólnego jakim jest ten sposób zapisu i władanie nim jak prywatnym
- Władanie pierwszoplanowo dla realizowania celów swoich, swojej władzy tak rozumianej indywidualistycznie jak kolektywistyczne grup interesu, co jest już wystąpieniem przeciwko moralności.
A przecież to nie koniec bo to może i dokonywać
- samozwańczych zmian ustrojowych wbrew woli narodów,
- czy zmian w istocie rozumienia człowieczeństwa jak jest z z zastosowaniem humanizacji do celów ideologicznych,
- a nawet całych ustrojów odnośnie zasad organizacji życia społecznego jakie się bierze z wykorzystania aparatu porównawczego cywilizacji przeciwko kulturze ludzkiej i stanowienia faktycznego, np. "cywilizacji" śmierci, i to nawet z uznaniem za uprawnioną duchowości satanistycznej (a mamy już taki przypadek, bo USA uznały satanizm za jedną z religii (dokonały równouprawnienia ideologii z religią).
- Teraz więc sataniści mogą chodzić po szkołach i legalnie demoralizować dzieci, choć na zdrowy rozum , czy dla każdego normalnego człowieka jest to zbrodnia, i to już zbrodnia na ludzkości).
- Zbrodnia dokonywana i przez ideologów i rządy, ale najpierw przez media korzystające władczo z możliwości cyfryzacji jako możliwości promocji ideologii a dławienia głosu i możliwości samoobronnych idei.

Samo "posłużenie się nową formą zapisu słów w dobrym czy złym celu" można traktować nawet jako tylko formę wybryku, gdy zasady pozostają niezmienne.
Zauważ, że równie dobrze mogli postawić wielu przepisywaczy i ten swój zły cel by osiągnęli.


"3) Współpraca przy rozważaniu (intelektualnym) czy kierunkowaniu (politycznym) modernizacji wymaga nazwania procesu. Nie tylko docelowej wartości. Choć powinna tą wartość (humanizm ...) mieć na uwadze".

Nie. Humanizm nie jest wartością. Wartością jest człowieczeństwo, a humanizm już tylko pochodną od człowieczeństwa jako narzędzia porównawczego człowieczeństw w różnych kulturach.
"Mieć na uwadze" to musimy mieć człowieczeństwo, a więc człowieka jako takiego. Parafrazując księdza Skargę mamy" "Dla człowieka robi ten co robi dla człowieczeństwa", czy "O człowieka walczy ten co walczy o człowieczeństwo".


"Różni nas poczucie determinizmu w procesie integracji gospodarczej w Europie. Moim zdaniem proces ujednolicania rynków nie ma alternatywy. W tym ujednolicania rynku pracy a przy tym standardów kwalifikacji".

Patrzysz na szczegóły praktyki i korzyści praktyczne które bez użycia systemu wartości, logiki i rozumu staja się ogłupiające, oślepiające i tylko krótkowzrocznie interesowne, zaś dalekowzrocznie nie tylko szkodliwe dla tych co się dają zwieść, ale i zabójcze.

Rynki są własnością narodów których są dane państwa.
Tymczasem te "standardy ujednolicania" są robione przez polityków niezależnie od tego w jakiej kulturze (cywilizacja) funkcjonują narody, jak rozumieją człowieczeństwo (humanizm), czy jak rozumieją moralność w tym jak i ład moralny i prawny zaprowadziły ich kultura i człowieczeństwo(etyka).

Te standardy ujednolicania zawsze dotąd będą porównywały cywilizacje, humanizmy i etyki, aż im wyjdzie "najmniejszy wspólny mianownik" wymagań (i na tym poziomie nastąpi ujednolicenie - jeżeli nastąpi w ogóle uznanie jakiegoś poziomu bo równie dobrze bogaci mogą sobie kupić lobbing taki że to co oni już mają opanowane będzie wszystkim narzucane jako standard). W ten sposób nastąpi kompletne odkulturalnienie i barbaryzacja tych rynków.
Będzie panowało i "prawo dżungli" jako prawo silniejszego i będą królowały zmowy, spiski i mafie, które będą sobie w stanie załatwić takie prawodawstwo, które kompletnie zniesie istnienie rynku.
- To co jeszcze rozumiemy jako wolny rynek stanie się rynkiem regulowanym pod dowolne widzimisię kacyków indywidualistycznych lub kolektywistycznych czy plemiennych z hierarchią osobową.
Praktycznie to już się kończy wdrażać. Może i po to jest nam narzucana plandemia.
Oczywiście wszystko w interesie tych co te niższe wymagania u siebie mają, a więc ci, którzy już się wzbogacili niemoralnymi, a więc i bandyckimi i złodziejskimi środkami".
W rezultacie będziesz miał "postęp", będzie bogaciej, tyle że korzyści będą mieli bogaci którym "będzie dodawane" kosztem "zabierania" reszcie "tego co mają".

Żadne nowinki, żadne zmiany, żaden postęp nie mają sensu jeżeli pierwszoplanowo nie będzie to tkwiło w jego systemie wartości, oraz jeżeli to każdy z narodów w tym uczestniczący nie będzie realną, faktycznie sprawowaną władzą zwierzchnią i kontrolerem wszelkich innych władz w tym uczestniczących, w tym tak ujednolicaczy unijnych, jak globalistycznych czy komunistycznych.

Najpierw to wszystko co patokracja zdążyła postawić na głowie trzeba postawić na nogi.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Pedagog to brzmi dumnie   
Andrzej.Madej, 2020.09.24 o 13:55
Zwracam Ci uwagę, że kilka razy w dziejach już się zdarzyło że misje ujednolicające, wprowadzając nowe standardy, podnosiły dobrobyt różnych narodów.

Dziś kłopot widzę w tym, że internetowe debaty o potrzebach nowych obyczajów zamiast jako forma życia kulturalnego narodu integrować innowacje gospodarki i polityki, ciągnął skupiają się na głoszeniu że to ona (wartości) jest najważniejsza.
Święta Prawda !

Prześlę Ci na pocztę informacje o przygotowaniach do trzeciej konferencji Bieżanowskiej z cyklu Gromadzkie Repozytoria Pamięci, której tytułem będzie "Pedagog to brzmi dumnie".
AM
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Pedagog to brzmi dumnie 
miarka, 2020.09.25 o 03:26
"Zwracam Ci uwagę, że kilka razy w dziejach już się zdarzyło że misje ujednolicające, wprowadzając nowe standardy, podnosiły dobrobyt różnych narodów".

Po pierwsze narodów, a nie całego świata. Różnica jest w tym, że w przypadku niepowodzenia reformy dotyczy ona ograniczonego obszaru, a gdy jest godna naśladowania, to i inni wdrażają podobne.

Po drugie to te reformy (jak sam piszesz), były dla wprowadzenia nowych standardów które podniosą standard życia objętych reformami - inaczej mówiąc - od początku miały i cele ludzkie i moralne, i nie wykraczające poza naturę ludzką i adresowane pod dobro ogółu, a nie jak tutaj, aby bogacze nie utracili swojego zbudowanego na ludzkiej krzywdzie i zbrodniach standardu życia.
- Za nimi już nikt nie pójdzie w naśladownictwo, bo po pierwsze wymordują potencjalną konkurencję, a po drugie jeżeli im się uda, to i tak wszyscy zostaną przerobieni na roboty i cyborgi oraz hybrydy roślinno-ludzko-zwierzęce - przez nich kontrolowane, a przy najdrobniejszych problemach z ich "cyfryzacją" po ludzkości będą wspominały tylko małpy.

Po trzecie tam to musiała być jakaś konkretna, odpowiedzialna i mądra, dalekowzrocznie patrząca elita, a tutaj w tych "reformach" przewodzi najgorsza, satanistyczna i psychopatyczna szumowina, która czuje, że jak czegoś nie zrobi co ich odseparuje od ludzi to ciężko zapłacą za swoje zbrodnie.


"Dziś kłopot widzę w tym, że internetowe debaty o potrzebach nowych obyczajów zamiast jako forma życia kulturalnego narodu integrować innowacje gospodarki i polityki, ciągnął skupiają się na głoszeniu że to ona (wartości) jest najważniejsza".

Czemu Ty nie chcesz zrozumieć czym jest system wartości. Przeciez tego ludzie nie wymyslają. To jest coś co syabilizuje całe ludzkie życie, nie tylko dając mocne podpowiedzi przy ludzkich wyborach, nadto unifikuje w danej społeczności ideowej ten system, przez co moga sie rozumieć nawzajem.
SMIAŁO MOŻNA POWIEDZIEĆ ŻE ZWIERZĘTA MAJĄ INSTYNKTY, A LUDZIE LUDZKI SYSTEM WARTOŚCI, ORAZ KULTURĘ ŻYCIA WSPÓLNOTOWEGO Z PRIORYTETEM TEGO CO SŁUŻY DOBRU WSPÓLNEMU.

Nie patrzysz z czego, po co i dzięki komu żyjesz, kto Cię na każdym kroku chroni i wspomaga, kto Ci zaufał, a chcesz pędzić ku zmianom, ku nowinkom które Ci oferują źli ludzie?
- Co ci po nich, nawet jeśli na tym skorzystasz, jak ogół zostanie skrzywdzony, a jak ogół to i wspólnoty z którymi dzielisz życie, a więc stracisz znacznie więcej jak Ci się wydawało że zyskałeś.

Kto ci nawciskał ciemnoty że ludziom trzeba nowinek obyczajowych i kulturalnych. To już nie mamy pilnować obyczajów dobrych i najpierw kultury ojców, wspólnoty ducha z nimi - to Ty nie wiesz że duch wymaga ciągłości?
Kiedyż to "ojcowie Twoi" uznali potrzebę zmian w samej kulturze żebyś miał naturalną motywację do nich?
Co nagle zła ta kultura, nagle zły system odpornościowy człowieka, nagle zła ludzka genetyka? Czyś Ty zwariował. Opamiętaj się.
- Przecież to tylko bandziory chcą mieć zysk na zmianach, gdyż wtedy zawsze jedni tracą żeby inni mogli mieć zysk. Nie przeraża Cię że chcesz ludzkiej krzywdy, a może i ludobójstwa 80% ludzkości?


"Prześlę Ci na pocztę informacje o przygotowaniach do trzeciej konferencji Bieżanowskiej z cyklu Gromadzkie Repozytoria Pamięci, której tytułem będzie "Pedagog to brzmi dumnie"."

Nie przysyłaj. Już mnie to nie interesuje. - I tak nic korzystasz na tym co Ci usiłuję przetłumaczyć.
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
Re: Pedagog to brzmi dumnie   
Andrzej.Madej, 2020.09.25 o 08:36
Nie prześlę.
Pozdrawiam
zaloguj się lub załóż konto aby odpowiedzieć  
login:
hasło:
 
załóż konto, załóż bloga!
Więcej funkcji, w tym ocenianie i komentowanie artykułów.
odzyskaj hasło
najnowsze komentarze
Re: Infrastruktura kultury pamięci
Andrzej.Madej → interesariusz
Re: Infrastruktura kultury pamięci
Jarosław Ruszkiewicz → interesariusz
Re: Infrastruktura kultury pamięci
interesariusz → Andrzej.Madej
Re: Infrastruktura kultury pamięci
interesariusz → Jarosław Ruszkiewicz
Re: Infrastruktura kultury pamięci
Jarosław Ruszkiewicz → interesariusz
Re: Infrastruktura kultury pamięci
Andrzej.Madej → interesariusz
Re: Infrastruktura kultury pamięci
interesariusz → Andrzej.Madej
Re: Byłem w papieskiej służbie
Andrzej.Madej → Jarosław Ruszkiewicz
Re: Byłem w papieskiej służbie
Jarosław Ruszkiewicz → Andrzej.Madej
Re: Byłem w papieskiej służbie
interesariusz → Andrzej.Madej
Re: Cyfrowa infrastruktura obywatelstwa
miarka → Andrzej.Madej
Re: Cyfrowa infrastruktura obywatelstwa
Andrzej.Madej → miarka
Re: Cyfrowa infrastruktura obywatelstwa
miarka → Andrzej.Madej
Re: Nie ma wolności bez własności.
miarka → Andrzej.Madej
więcej…